Co naprawdę zmienia AI w pracy agencji marketingowych?
Sztuczna inteligencja jest dziś w marketingu wszędzie. W ofertach, w prezentacjach, w rozmowach z klientami. Czasem można odnieść wrażenie, że AI całkowicie zmienia zasady gry i że bez niej nie da się już prowadzić agencji.
Tylko że rzeczywistość jest znacznie mniej spektakularna.
I właśnie dlatego ciekawsza.
Bo AI w pracy agencji marketingowych nie robi rewolucji.
Ona robi coś dużo bardziej praktycznego.
Nasz TOP OF THE TOP!
NAJGRUBSZA PUBLIKACJA O PERFORMANCE MAX W POLSCE!
Czytaj: Jak podnieść współczynnik konwersji w Performance Max?
Nie przeczytasz tego w żadnym kursie. Nie zobaczysz na YouTube. Nie sprzeda Ci tego żadna agencja
AI nie zmienia tego, co robi agencja. Zmienia to, jak to robi!
Agencje nadal:
- tworzą strategie,
- projektują komunikację,
- prowadzą kampanie,
- analizują wyniki.
AI nie przejmuje tych ról.
Ona zmienia tempo, sposób i proporcje pracy.
Znika część ręcznej, powtarzalnej roboty.
Pojawia się więcej selekcji, decyzji i nadzoru.
To przesunięcie jest istotne, bo nie dotyczy efektu końcowego, tylko procesu dochodzenia do niego.
Kreatywność nie znika. Przenosi się na inny etap
Jednym z najczęstszych lęków związanych z AI jest obawa o kreatywność.
Tymczasem w praktyce sztuczna inteligencja nie odbiera zespołom kreatywnym ich roli.
Zdejmuje z nich natomiast najbardziej czasochłonne i powtarzalne fragmenty pracy.
Kreatywność coraz rzadziej polega na produkowaniu dużej liczby wersji od zera.
Coraz częściej polega na wyborze, ocenie i dopracowaniu pomysłów w kontekście marki, odbiorcy i celu biznesowego.
AI nie tworzy znaczeń, ona przyspiesza drogę do momentu, w którym człowiek może zdecydować, co ma sens.
Więcej o Google Ads przeczytasz w poprzednim wpisie: Czym jest Google Ads i jak działa?
Czytam bloga! #czystemięso 🥩
Zespoły nie znikają. Zmienia się ich sposób pracy
Wdrożenie AI w agencjach marketingowych nie prowadzi do masowych redukcji zatrudnienia.
Zamiast tego zmienia strukturę pracy zespołów.
Mniej czasu poświęca się na ręczne tworzenie i mechaniczne raportowanie, a więcej na analizę, kontrolę jakości i łączenie danych z kontekstem biznesowym klientów.
To przesunięcie powoduje, że rośnie znaczenie kompetencji strategicznych i analitycznych.
AI przejmuje zadania techniczne, ale odpowiedzialność za decyzje pozostaje po stronie ludzi.
I to właśnie te decyzje mają dziś największy wpływ na wynik kampanii.
Kliknij i wejdź do Klubu Lwa!
Największy problem rynku to nie technologia, a brak pomiaru
Choć AI jest coraz powszechniej wykorzystywana, wiele agencji nie potrafi jasno określić, jaki realny wpływ ma ona na skuteczność działań marketingowych.
Technologia przyspiesza pracę i obniża koszty operacyjne, ale jej wpływ na konwersję i zwrot z kampanii bywa rzadko analizowany.
Bez jasnych wskaźników AI staje się wygodnym usprawnieniem, a nie narzędziem realnej optymalizacji.
To właśnie tu rynek ma dziś największą lukę, nie w dostępności technologii, ale w umiejętności jej rozliczania z efektów.
Gdzie AI może zmienić marketing najmocniej w kolejnych latach?
Największy potencjał AI nie leży w samym generowaniu treści, choć to tam jest dziś wykorzystywana najczęściej.
Prawdziwa zmiana może nastąpić w obszarach związanych z planowaniem budżetów mediowych, modelowaniem scenariuszy kampanii oraz integracją danych z różnych systemów.
To właśnie tam sztuczna inteligencja może realnie wpłynąć na jakość decyzji, a nie tylko na szybkość ich realizacji.
Warunkiem jest jednak dojrzałe podejście do strategii i pomiaru.
AI przyspiesza wszystko. Także złe decyzje
Najważniejszą lekcją płynącą z obecności AI w agencjach marketingowych jest to, że technologia nie poprawia automatycznie jakości pracy.
Dobre procesy działają szybciej i skuteczniej.
Złe procesy produkują chaos w większej skali.
AI nie zastępuje myślenia.
Ona bardzo szybko pokazuje, gdzie go brakuje.
Sztuczna inteligencja nie jest magicznym rozwiązaniem problemów marketingu.
Jest narzędziem, które zmienia tempo pracy i koszt dochodzenia do decyzji.
Dla agencji, które mają poukładane procesy i jasno określone cele, może stać się realną przewagą.
Dla pozostałych, tylko kolejnym narzędziem, które przyspiesza to, co i tak nie działało.
Prawdziwa zmiana nie zaczyna się od technologii. Zaczyna się od sposobu myślenia o marketingu.









