Wideo sprzedaje. Więc czemu wciąż go nie nagrywasz?
Wszyscy mówią, że wideo to dziś obowiązek.
Że jeśli chcesz sprzedawać, budować markę i być widoczny, to musisz wziąć telefon, ustawić światło, poprawić włosy i nagrać siebie w kilku dublach.
Brzmi pięknie.
W praktyce wygląda tak, że 90% przedsiębiorców… tego nie robi.
Nie dlatego, że nie potrafią.
Dlatego, że nie chcą.
I tu zaczyna się cała prawda, o której rzadko mówi się głośno.
Nasz TOP OF THE TOP!
NAJGRUBSZA PUBLIKACJA O PERFORMANCE MAX W POLSCE!
Czytaj: Jak podnieść współczynnik konwersji w Performance Max?
Nie przeczytasz tego w żadnym kursie. Nie zobaczysz na YouTube. Nie sprzeda Ci tego żadna agencja
Ludzie nie nagrywają, bo zawsze znajdą wymówkę
„Nie mam światła”.
„Nie mam czasu”.
„Nie wyglądam dziś najlepiej”.
„Nie mam gdzie nagrywać”.
Wymówki są różne, ale wynik zawsze jest ten sam: brak wideo, a razem z nim brak widoczności.
A przecież przedsiębiorca żyje z widoczności.
Problem polega na tym, że większość osób próbuje nagrywać „pod presją”.
Bo tak trzeba.
Bo inni tak robią.
Bo algorytmy tego wymagają.
A kiedy coś jest wbrew Tobie, nie zrobisz tego, nawet jeśli wiesz, że powinieneś.
Nie musisz stać przed kamerą, żeby robić wideo
Wielu przedsiębiorców wciąż żyje w przekonaniu, że wideo = ich twarz, ich głos, ich energia.
I jeśli tego zabraknie, to nic z tego nie będzie.
Ale świat idzie do przodu szybciej, niż większość zdaje sobie sprawę. Nowe narzędzia zdejmują z człowieka ciężar bycia „ciągle do nagrań”.
Jeśli nie chcesz stać przed kamerą, wcale nie musisz.
Możesz działać po swojemu, nie tracąc ani jakości, ani skuteczności.
To nie jest ucieczka od obowiązku.
To mądre dobranie narzędzia do siebie.
Zdjęcia są, ale niczego nie pokazują. Klient musi wiedzieć, jak produkt wygląda w użyciu. Bez tego jego pierwsza reakcja to „eh, zobaczę gdzie indziej”.
Bez lania wody.
Bez obietnic, że będzie łatwo.
Więcej o Google Ads przeczytasz w poprzednim wpisie: Czym jest Google Ads i jak działa?
Czytam bloga! #czystemięso 🥩
Ludzie nie kupują, bo zrozumieli Twój produkt.
Kupują, bo czują, że Ty zrozumiałeś ich.
Skoro nie chcesz kamer, po co się zmuszać?
Zmuszanie się działa na krótką metę.
Drugi raz nagram.
Trzeci raz nagram.
A potem znów miesiąc przerwy.
Bo energia spada.
Bo presja rośnie.
Bo pojawia się stres i poczucie, że „robisz coś nie w swoim stylu”.
Biznes na tym nie budujesz.
Tak budujesz frustrację.
Lepiej pracować w zgodzie ze sobą:
regularnie, konsekwentnie i bez walki z samym sobą.
Kliknij i wejdź do Klubu Lwa!
Rozwiązanie? Działanie, które Cię nie spala!
Właśnie dlatego powstał Photo Avatar 360° — narzędzie, które pozwala tworzyć video bez nagrywania czegokolwiek.
Jedno zdjęcie.
Jedno nagranie głosu.
I masz cyfrowego sobowtóra, który wygląda jak Ty, mówi jak Ty i tworzy za Ciebie treści.
Co to zmienia?
- nie potrzebujesz kamery
- nie potrzebujesz 20 podejść
- nie potrzebujesz studia
- nie potrzebujesz „dobrej fryzury”
A wideo powstaje regularnie, nawet codziennie, bez Twojego udziału.
To jest wygoda połączona z konsekwencją.
I to właśnie konsekwencja wygrywa w marketingu.
Dla kogo to działa najlepiej?
Dla przedsiębiorców, którzy wiedzą, że content sprzedaje, ale nie chcą żyć z telefonem w ręku.
Dla ekspertów, którzy mają wiedzę, lecz nie mają czasu na nagrywki.
Dla marek osobistych, które chcą być obecne, ale nie chcą być zakładnikami kamery.
W skrócie, dla każdego, kto chce działać strategicznie, a nie chaotycznie.
Chcesz zobaczyć, jak wyglądałby Twój cyfrowy klon?
Napisz.
Pokażemy Ci demo, dobiorę formaty pod Twoją branżę i podpowiemy, jak wykorzystać avatara, żeby faktycznie robił robotę.
Reszta jest decyzją.
Albo działasz.
Albo dalej tłumaczysz się czasem i kamerą.









